Kancelaria parafialna

poniedziałek - piątek:

     godz. 15.30 - 16.30

     oraz dodatkowo

poniedziałek i piątek:

     godz. 18.00 - 19.00

 Laudetur Jesus Christus !

foto. Jerzy Hlades

Transmisja online z Jasnej Góry

Informacja o godzinach nabożeństw -

Ewangelia dnia i rozważanie:

Z wielkanocnym dystansem

   Tyle rzeczy mnie denerwuje, tyle złości… Niepotrzebnie, prawda?

   Środa w Oktawie Wielkiej Nocy… Nie umiem się nacieszyć tymi kolejnymi Ewangeliami o spotkaniach Zmartwychwstałego z uczniami. Ta z początku niedowierzająca radość, potem radość jakby przytłumiona pytaniem „i co dalej”, zwłaszcza dla świadomego swojej niewierności Piotra... I ta normalność w zachowaniu Jezusa, jakby nic nadzwyczajnego się nie stało: jestem z wami, nie obawiajcie się, dajcie coś jeść… Albo potem, w chyba najpiękniejszej scenie, tej nad Jeziorem Galilejskim,  zarzućcie jeszcze raz sieci, a ja tymczasem zrobię wam śniadanie…

   Od lat mam wrażenie – zapewne niesprawiedliwe – że nie bardzo umiemy Wielkanoc świętować. Że Wielki Post, owszem, choć jest tylko przygotowaniem do tych świąt: mnóstwo postanowień, inicjatyw, nabożeństw… A potem, po przejmującym Triduum,  jakby wszystko szybko przyćmione zostało... przejedzeniem. Zbyt szybko – tak mi się wydaje – nad tym, było nie było, najważniejszym wydarzeniem w „porajskiej” historii człowieka, przechodzimy do porządku dziennego. I choć w liturgii utrzymuje się klimat paschalnej radości, już w II niedzielę Wielkanocną mówimy o miłosierdziu, w kolejną o Biblii, jeszcze następną o Dobrym Pasterzu… Nie no, dobrze, ale jakby w oderwaniu od zmartwychwstania. Jakby temat nas znudził. A przecież wieść, że grób Jezusa był pusty, że On żyje, to zapowiedź naszego kiedyś zmartwychwstania. I życia bez końca w świecie z nowy niebem i nową ziemią. W obliczu nieuchronnej śmierci, w świecie niepewności i tylu niepokojów, niesamowita perspektywa.

   Myślę sobie, że i dla rekolekcji byłby to czas bardzo ciekawy. No bo w Wielkim Poście jakoś mocno akcentuje się wyrzeczenie, zmaganie ze sobą. Jakby dobro było czymś uciążliwym i przykrym. Tymczasem perspektywa wielkanocna jest znacząco inna. Pozwala patrzeć na siebie, bliźnich, na cały świat –  z dystansem. Pomaga nie koncentrować się na sobie, bo skoro wszystko mam, to nie ma problemu, bym dzielił się z innymi i im służył. Pomaga nie żołądkować się przytłaczającym złem, bo przecież ono zostało pokonane i na pewno nie będzie miało ostatniego słowa. Wielkanocny chrześcijanin to chrześcijanin z pierwszych rozdziałów Dziejów Apostolskich. Taki, dla którego nawrócenie – czyli zmiana sposobu myślenia – nie jest problemem, bo jak ma się zapewnione niebo, to posiadanie, zaszczyty, dobre o sobie mniemanie nie mają większego znaczenia.

   Hm. A gdyby jeszcze, na podobieństwo wielkopostnych, robić wielkanocne postanowienia? Nie byłoby głównie „odmawiam sobie”, „poświęcę więcej czasu” i temu podobne, a byłoby „spojrzę z dystansem”. Ot, na męczącego samochwałę w pracy, na zakłamanych polityków, na żądnych władzy, choć już podstarzałych, więc bliskich śmierci dyktatorów….

   Nie, nie ma co tworzyć nowych duszpasterskich programów. Ucieszmy się drogą, którą prowadzi nas liturgia. I przede wszystkim próbujmy zachować i ciągle odnawiać w sobie wielkanocną radość. Uda się, na pewno. 

Andrzej Macura, wiara.pl

Prezydent zawetował nowelizację Prawa farmaceutycznego dotyczącą tabletki "dzień po"

Historia ciągle się powtarza

   Zaskakuje mnie w Wielki Piątek ta zakłamana zawziętość oskarżycieli Jezusa. Ale...

   W mojej parafii na wielkopiątkowej liturgii..… Hmm.. Wydaje mi się? Jakby więcej niż w ostatnich latach ludzi młodych. No, może ja się po prostu zestarzałem i pomału dla mnie wszyscy młodzi, ale..

   Prezydent Andrzej Duda nie podpisał nowelizacji prawa farmaceutycznego. Zacytujmy fragment komunikatu kancelarii dotyczącego tej sprawy: „Prezydent, wsłuchując się w szczególności w głos rodziców, nie mógł zaakceptować rozwiązań prawnych umożliwiających dostęp dzieci poniżej osiemnastego roku życia do produktów leczniczych do stosowania w antykoncepcji bez kontroli lekarza oraz z pominięciem roli i odpowiedzialności rodziców”. Zdanie sformułowane dość niezręcznie, ale rozumiemy...

   Tak, bez kontroli lekarza, bez wiedzy rodziców. O to w tej noweli chodzi. Rząd już zapowiada, że skoro nie da się ustawą, będzie rozporządzenie, nie wymagające zgody prezydenta… Cóż… Skąd my to znamy, prawda? Jakaś hierarchia praw? E, szkoda słów…

   Myślę, że niezależnie od tego, co zrobi teraz rząd, dobrze się stało. Obrońcy życia argumentują, że pigułki „dzień po” mają w gruncie rzeczy działanie wczesnoporonne. Zwolennicy zmian twierdzą, że nie wszystkie i nie w każdy wypadku.  Ha: dlaczego w takim w projekcie wszystkie potraktowano jednakowo? No i jakim cudem antykoncepcyjnie może zadziałać pigułka „dzień po”, jeśli do zapłodnienia już dojdzie? Wehikuł czasu? To trochę tak, jakby powiedzieć: nie każde rozpalone w lesie ognisko kończy się pożarem; pozwólmy więc bez ograniczeń na rozpalanie ognisk w lesie…

   To jedno. Po drugie użycie takiej pigułki – i pewnie znów zależy której, ale przecież wszystkie potraktowano tak samo – może mieć dla kobiety poważne konsekwencje zdrowotne. Oczywiście można powiedzieć – takie argumenty w dyskusji „za” padały – że kobiety mają rozum i wiedzą co robią. Ha… Kilka razy spotkałem się ostatnio z sytuacjami, gdy czyjeś komplikacje zdrowotne – a chodzi o osoby dorosłe! - były skutkiem przyjmowania leków. Skutki uboczne, owszem, były opisane w ulotce specyfiku. No ale… I pół biedy, gdy dotyczy to właśnie osoby dorosłej. Można powiedzieć, że wie co robi. Ale piętnastolatka też wie co robi? Na pewno?

   Nie może kupić alkoholu, za sprzedanie jej papierosów można mieć kłopoty… Ba, chyba nie może też kupić „energetyków”, prawda. Czemu w tych wypadkach jakoś nie zakładamy, że „ma swój rozum i wie co robi”?

   Myślę jednak, że jest w tej propozycji zmian prawa coś jeszcze, co nie powinno ujść naszej uwadze: oto państwo, które samo uznaje, że dorosłym jest, kto ma 18 lat, odbiera tu rodzicom prawo do sensownej opieki nad własnymi dziećmi;  otwiera furtkę, by młodzi, choć jeszcze niesamodzielni, mogli uciec spod kurateli swoich rodziców…  Podkreślmy: w tej jednej dziedzinie, w żadnej innej. Tylko co zrobi państwo, jak pojawią się kłopoty? Nie, nie mam na myśli nieplanowanej ciąży, ale poważniejsze kłopoty zdrowotne. Pani minister będzie tułała się z dziewczyną po lekarzach? Bynajmniej. Będzie jak zawsze: to problem rodziców, oni mają się tym zająć. Podobnie jak problemem rodziców jest dziecko niepełnosprawne czy autystyczne…

   Przypomnę: nie tylko na gruncie katolickiej nauki społecznej państwo jest po to,  żeby wspomagać mniejsze społeczności, w tym tę najmniejszą, rodzinę. A nie po to, żeby wchodzić z buciorami w to, co jest prawem i obowiązkiem rodzin. Jeśli ta czy owa polityk (bo chyba jednak nie polityczka albo politykini) chce zajmować się wychowywaniem dzieci, to może, oczywiście. Ale własnych, nie cudzych.

   Dla mnie ta cała awantur jest przerażająca. Ta widoczna w niej zakłamana zawziętość, z jaką chce się dziś otwierać furtki dla łatwiejszej demoralizacji….

Andrzej Macura, wiara.pl

 

   Nie wiem, czy do tej pory coś podobnego w Polsce się wydarzyło, ale w domenie publicznej zdarzenie z Rabki jest precedensem – pisze Jan Maria Rokita, komentując jak dotąd niebywały w Polsce skandal, to jest niedopuszczenie księdza z ostatnim namaszczeniem do umierających osób, które uległy wypadkowi z powodu wichury.

   Na łamach portalu Dziennik Polski 24, Rokita opisuje zdarzenie, które dotychczas nie mieściłoby się nam w głowach. Otóż w Polsce, uchodzącej za kraj katolicki, policja z premedytacją uniemożliwiła opatrzenie umierających Świętymi Sakramentami i to wszystko w góralskiej miejscowości Rabka.

   Nie dość, że wezwany na miejsce kapłan nie został dopuszczony do umierających, to jeszcze po sprawie policja brała udział w nagonce na duchownego. Funkcjonariusz przedstawiany w mediach jako „pan Lucjan” dawał w mediach niewybredny popis swego antyklerykalizmu, relacjonując, iż przybyłemu kapłanowi oświadczył, iż „to nie miejsce i czas na jego sakramenty”. Skomentował też sprzeciw księdza wobec tak łajdackiego zachowania: „Dla niego nie liczył się płaczący ojciec, tylko jego czary. (…) Od kiedy ksiądz szantażuje służby na miejscu zdarzeń i do kiedy to będzie trwać?”Wydawało mi się dotąd, iż powaga śmierci jest czymś tak wzniosłym, że państwo nie ośmieli się nigdy uderzyć w ostatnią posługę dla umierających – wyznaje Jan Rokita.

   Jak przypomina, dostęp do sakramentów to dla katolika rzecz kluczowa w momencie śmierci, gdy dysponuje on ostatnią okazją, by zawalczyć o życie wieczne. Teraz służby państwowe próbują uderzyć w ten najbardziej intymny aspekt wiary i rozprawić się przy pomocy policji z ludzką nadzieją na życie wieczne – pisze.

   Prawdę mówiąc, jest w tej ateistycznej bucie policji coś tak przerażającego, że aż trudno pisać mi to, co teraz piszę. W najczarniejszych snach nie przychodziło mi dotąd do głowy, że coś takiego dziać się może w wolnej Polsce. Komunistyczna Milicja Obywatelska nigdy by sobie nie pozwoliła na taką butę – dodaje bez ogródek.

   Co więcej, jak wynika ze świadectwa ks. Dariusza Paculi, został on wezwany telefonicznie, by na miejscu udzielić umierającym ostatniego namaszczenia. Podobna sytuacja miała parę lat temu miejsce w Wielkiej Brytanii, gdy do katolickiego posła zaatakowanego przez islamskiego zamachowca nie dopuszczono kapłana. W Polsce jednak utarty przez wieki obyczaj wydawał się na tyle silny, że coś podobnego napawa nas nie tylko oburzeniem, ale i zdumieniem.

   Rokita podkreśla, że nie możemy przejść obojętnie obok tego przypadku i powinniśmy podnieść larum, aby podobne praktyki nie zakorzeniły się w naszym życiu publicznym i nie weszły do stałego trybu postępowania (a nawet szkolenia!) policji.

   Osobą właściwą do interwencji powinien być metropolita krakowski, lecz, jak wskazuje autor artykułu, na tym stanowisku szykuje się obecnie zmiana, dlatego może niestety dojść do zaniedbania w tej sprawie.

   Ale trzeba te prawa teraz właśnie wyegzekwować. Nie tylko na drodze sądowej i prokuratorskiej, domagając się zadośćuczynienia ze strony policji, ale także podnosząc ten bezprzykładny akt opresji wobec chrześcijan w dialogu Kościoła z państwem, zwłaszcza w Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu – zaznacza Jan Maria Rokita.

 

Źródła: plus.dziennikpolski24.pl / podhale24.pl

Dzisiaj jest

sobota,
13 kwietnia 2024

(104. dzień roku)

Święta

Sobota, II Tydzień Wielkanocny
Rok B, II
Dzień Powszedni albo wsp. św. Marcina I, papieża i męcz.

Msze Święte

poniedziałek - sobota:

     godz. 17.00

niedziela:

     godz.   9.30, 11.00, 19.30

Wyszukiwanie
Licznik
Liczba wyświetleń strony:
929669